• Wpisów: 26
  • Średnio co: 52 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 15:44
  • Licznik odwiedzin: 3 364 / 1424 dni
 
amelia2000
 
Hej!
To znowu ja!
Mam dla was rozdzialik i tym razem postaram się napisać dłuższy.

Rozdział 5

W pewnej chwili zadzwonił do mnie telefon. Odebrałam a jakiś dziwny głos powiedział.
-Pani nazywa się Francesca?
-Tak! A co się stało?-powiedziałam.
-Pani narzeczony jest w szpitalu.
-Ale co mu się stało??
-Został pobity.
-Już tam jadę, będe za 15 min.
Szybko wsiadłam w samochód i pojechałam do szpitala do którego trafił Diego. Gdy dotarłam, spytałam się pielengniarki w której sali leży Diego.
-W sali nr 35-odrzekła pielengniarka. Szybko pobiegłam do tej sali. Diego leżał na łużku, wciąż nie przytomny. Usiadłam obok niego i szepnełam:
-Przejdziemy przez to razem.
W tej chwili weszło do sali dwóch policjantów.
-Mósi pani złożyć zeznania-odrzekł jeden z nich.
-Dobrze-odpowiedziałam i pojechałam na komendę. Tam policjanci zadali mi parę pytań. Koło południa mogłam już wrócić do domu. Ja jednak pojechałam do szpitala. Gdy weszłam do sali Diego wciąż był nie przytomny. Lekaż poprosił mnie do swojego gabinetu i powiedział:
-Stan pani narzeczonego jest poważny ale stabilny, w tej chwili nic nie zagraża jego życiu.
-Ale co mu się stało że tu trafił?-spytałam.
-Został pobity.
-A wie pan może przez kogo?
-Niestety nie, ale polcja szuka sprawcy.
-Dobrze, to jak pan pozwoli, wrócę doDiego.
-Dobrze idź.
Poszłam do Diego i usiadłam koło niego. Bardzo chciało mi się płakać. W pewnej chwili pocałowałam go. A co najleprze, Diego się obudził. Otworzył oczy, a jego pierwsze słowa to były:
-Kocham Cię Fran!
Uśmiechnełam się i pobiegłam po lekarza. Lekaż stwierdził że Diego doidzie do siebie, ale musi dużo odpoczywać. Bardzo cieszyłam się że nic mu nie będzie. Długo się nie pocieszyłąm, bo przyszli policjanci. Chcieli porozmawiać z Diego. Mogłąm zostać przy nich pod warunkiem że nie będe nic mówić.
-Czy wie pan kto pana pobił?-odezwał się jeden z funcjonaruszy.
-Słabo pamiętam, ale chyba wiem kto to był-powiedział drżącym głosem Diego.
-Proszę powiedzieć.
-To był Marco.
-A pamięta pan jak doszło do zdarzenia?
-Chyba tak.
-Proszę mówić.
-Dobrze było to tak:
Szłem rano ulicą bo chciałem odwiedzić Francescę. W pewnej chwili stanoł mi na drodze Marco i mówił że Fran jest jego dziewczyną. Wtedy powiedziałem mu o naszych zaręczynach. I dalej nie pamiętam.
-Dobrze to tyle, musi pan dużo odpoczywać.
-Życzę powrotu dozdrowia-powiedział drógi z umundurowanych. Po chwili do sali wszedł lekaż i zabrał Diego na badania. Usiadłam na krześle i zaczełam płakać. Nie mogłam uwierzyć w to co się stało. W pewnej chwili podał mi wodę i powiedział:
-Nie płacz tylę.
Byłam pewna że to lekaż, ale się myliłam. Odwruciłam się i zobaczyłam Marco.
-Jak mogłeś?!-Powiedziałm
-Przecież nie pozwoliłbym żeby taki Diego wchodził nam w drogę-powiedział Marco. Słysząc te słowa wyszłam ze szpitala i pojechałam do mieszkania Diego. Chciałam przywiść jego rzeczy do szpitala. Gdy byłam już koło szpitala zobaczyłam radiowuz odjeżdżający z pod szpitala. Szybko weszłam do środka. Lekaż powiedział mi że to Marco został złapany. Ucieszyłam się. Szybko weszłam do sali Diego. Chwilę puźniej przydeł lekaż i powiedział:
-Panie Diego! Ma pan raka...

Diecesca-więcej niż miłośc.jpg


I co wy na to?
Podoba się rozdzialik?
Wreszcie napisałam dłuższy.

Pytania
Jak zareagują Diego i Fran na słowa Lekaża?



♥Lodo♥

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego